Góry moje, wierchy moje…

Witam Was serdecznie po krótkiej przerwie;) Muszę przyznać, że nie stęskniłam się za blogerskim życiem, ponieważ ostatnie tygodnie wypełnione były działaniem w realnym świecie. Pojechałam sobie do Polski, by odkrywać na nowo przetarte już szlaki naszych pięknych polskich Tatr!

DSC_0055 (1)Nie będę się tutaj za bardzo rozpisywać, bo i po co! Zdjęcia mówią same za siebie, takie cudowne miejsca jak te, powinny być znane na całym Świecie za magiczną aurę i dostojeństwo skalnych pasm.

Idąc szlakiem na najwyższy szczyt Tatr po Polskiej stronie ( mówię o Rysach wszystkim oczywiście znanych), można nieźle się namęczyć, zwłaszcza idąc tam w warunkach nadal zimowych! Raki i czekany nazywane przeze mnie kaczanami, są niezbędne do zdobycia tego szczytu o tej porze roku. Byłam tam tydzień temu i warunki nadal nie były rewelacyjne. Śmiałkowie powiedzą, że można iść grzbietem i raki nie są potrzebne, jednak wg mnie w górach należy zachować wszelkie, konieczne środki ostrożności, a śliski grzbiet góry nie zachęca mnie do wspinaczki, natomiast śnieg, w który spokojnie można wbić raki i z w miarę dużą przyczepnością wejść na upragniony szczyt Rysów, wydaję się bezpieczniejszy.

Jako że wychowałam się w okolicach Tatr, zawsze miałam je na wyciągnięcie ręki i nie doceniałam ich piękna. Podziwiałam i zachwycałam się odległymi Himalajami, zapominając co mam pod nosem;). Wracając tam po wielu latach, zapiera mi dech w piersiach a przełyku staje mi coś, co blokuje połykanie a wyciska z oczu dziwną wilgoć;) Jak coś tak pięknego mogło być przeze mnie nie docenione wcześniej?

dsc_0078.jpg

Jedno wiem na pewno, będę wracać w nasze Polskie góry tak często, jak to będzie możliwe.

Kolejnym miłym wspomnieniem z tej wyprawy były moje urodziny. Po całodziennym zdobywaniu szczytu, wróciliśmy do schroniska na Morskim Oku i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, siedząc w stołówce, znajomi przynieśli mi kawałek przepysznej szarlotki z wbitą weń świeczką i wszyscy zebrani tam ludzie śpiewali mi sto lat. Kolor mojej twarzy był podobno koloru krwistej czerwieni, jednak przyznaję, że dawno nie byłam tak mile potraktowana.

Zwolennicy gór wiedzą, że raz zdobyte szlaki nie pozostają jedynymi, to jest jak nałóg, uzależnienie od adrenaliny, piękna i pokonywania swoich słabości. W pogodę i deszcz, zapadając się w śnieg, dzielnie brniemy do celu. Góry wzywają, pozwalają nam zdobywać swoje szczyty…nie zawsze, ale często otulają nas bezpiecznie. Góry należy rozumieć, należy z nimi współistnieć, by zawsze wracać bezpiecznie i zdrowo do bazy.

Pozdrawiam Was

Introweska

 

Reklamy

67 thoughts on “Góry moje, wierchy moje…

  1. lukaszhaj pisze:

    Szkoda tylko, że Tatry są tak zadeptane… Kiedyś zwykłym szlakiem szło się przyjemniej, bez ocierania się łokciami. W Tatrach byłem dawno temu i nie wiem kiedy tam pojadę – nie lubię tłumów. Z miłą chęcią wybiorę się w Bieszczady, bardzo chciałbym pojechać gdzieś w ciemny zakątek i fotografować niebo, pełnią szczęścia byłyby Perseidy 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Introweska pisze:

        Trzeba być w miarę w dobrej formie, bo zwłaszcza ostatnie podejście jest trochę wymagające;) Z drugiej strony wiem, że niektórzy nawet z dziećmi tam wchodzą, więc tak, pewno byś podołał;)

        Polubione przez 1 osoba

  2. lukaszhaj pisze:

    Narazie szykuję się za rok na Camino. Niestety z uwagi na ograniczone możliwości urlopu będzie to niewielki odcinek trasy francuskiej – prawdopodobnie od miejscowości Sarria (może Ponferrada) do Santiago i dalej do Fisterra. A później może właśnie Tatry.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Introweska pisze:

      Też pięknie;) Ja jak pisałam w poście, zachwycałam się Himalajami, po wizycie w Nepalu i trekkingu po dachu świata myślałam że piękniejszego miejsca nie ma…aż tu wizyta w Tatrach i okazuje się że tych miejsc jest wiele;) Pozdrawiam Cię i życzę miłej i owocnej w nowe fotografie wyprawy;)

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Introweska pisze:

        Jasne. Mnie wciągnęła po same uszy;) Bohater odwiedza miejsca, które i ja odwiedzałam, dlatego czytam to z pewnym sentymentem i niecierpliwością co dalej;) Może i Ty mogła byś mi coś polecić? Najbardziej lubię psychologiczne i kryminalne, także podróżnicze;)

        Polubione przez 1 osoba

      2. 5000lib pisze:

        Jasne, z przyjemnością Ci polecę książki, lubię polecać! Trochę, ale bardzo niewiele książek jest na moim blogu, więcej czytam, niż opisuje. Możesz mi powiedzieć jakie psychologiczne lubisz, czy poradnikowe ale z perspektywy psychologicznej, czy inne? Kryminałów nie czytuję (choć bywają wyjątki) podróżnicze… Hmm, daj mi moment jeden pomyślę Ci na bank Ci napiszę! -).

        Polubienie

      3. Introweska pisze:

        Psychologiczne o czym się da i z każdej perspektywy, im bardziej zagmatwana w „oczywiste oczywistości „tym lepiej;), bardzo podobała mi się książka Skonsumowani lub Manipulowanie umysłem;)

        Polubione przez 1 osoba

      4. 5000lib pisze:

        Myślałam i myślałam, i tak (nie znam książki, ale przeczytałam i wysłuchałam kilku wywiadów i –póki co– jestem pod wrażeniem tego co mówi i jaki sposób działa) mam ochotę przeczytać wywiad rzekę Piotra Pustelnika. Czytałaś może?

        Polubienie

  3. TheMolka pisze:

    Odnoszę wrażenie, że jestem chyba jedyną osobą na świecie, która nie znosi gór. Aż mnie skręca na samą myśl, że miałabym po nich chodzić. Mimo wszystko w sercu mieszczucha budzi się lekka tęsknota jak patrzy na te zdjęcia. 🙂

    Polubienie

  4. Igomama pisze:

    Oj, jakie piękne zdjęcia! Patrząc na nie, uświadomiłam sobie, że tak dawno nie byłam w górach, a Tatry też kocham. Zatęskniłam… Urodziny w schronisku górskim to musiała być niesamowita sprawa, a szarlotka ze świeczką lepsza niż tort… Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin: radości z blogowania i zdobywania samych pięknych szczytów – tak w górach, jak i w życiu:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Bardzo Ci dziękuję za życzenia;) Szarlotka faktycznie miała większą siłę rażenia niż niejeden tort;) W schronisku ludzie niby sobie obcy a jednak potrafią się fajnie jednoczyć po trudach całodziennych wypraw, fajna sprawa. Musisz koniecznie odwiedzić Tatry i zaspokoić tęsknotę, nie pożałujesz;)

      Polubienie

  5. Celt Peadar pisze:

    Cóż, całą tę piękną notkę można podsumować tylko banałem, że najciemniej jak zawsze pod latarnią 🙂

    Jest taka piosenka zespołu Harlem, która idealnie tu pasuje:

    „Góry moje, wierchy moje,
    Otwórzcie swe ramiona.
    Niech na miękkim z mchu posłaniu
    Cichuteńko skonam.
    Ojcze mój: halny wietrze,
    Powiem ku północy.
    Ciepłą, drżącą swoją ręką
    Zamknij zgasłe oczy… ”

    Pozdrawiam! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  6. adrianjot pisze:

    Jest dokładnie tak, jak napisałaś. Tatry pociągają i przyciągają. Widzę, że śniegi nadal nie dają za wygraną. Gratuluję wejścia i bezpiecznego powrotu – bo w końcu to najważniejsze, aby zgadzał się stan personalny w bazie 😉 Potem już tylko wspomnienia, zdjęcia i satysfakcja. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s