Atrakcje, które bolą

Reklamy

15 thoughts on “Atrakcje, które bolą

  1. beyond the fence pisze:

    Zwierzęta w cyrku nie pojawiły się dziś czy wczoraj one są w nim od dziesiatków lat i towarzyszą swoim właścicielom w zarabianiu pieniedzy nie zawsze na chleb. Wielu z nas podziwiało psa skaczącego na dwóch łapkach i to w cale nie w cyrku (pokazywano pieska w jakimś programie, nie pamiętam) film był na you tube – komentarze – pełne podziwu dla właściciela. Czym sie różni piesek z prywatnego domu od pieska w cyrku? NICZYM. Zmuszany do skakania, w nagrodę dostanie miskę jedzonka. Właściciel więcej lajków pod swoim filmikiem. Zmienić możemy, nie kupując biletu do cyrku. Nie otwierając filmiku. Trener zwierząt zasili grono bezrobotnych. Lew trafi do ZOO. ZJednym słowem lew, słoń czy małpka zmienią jedno więzienie na inne, tym razem z wybiegiem. I tak źle i tak nie dobrze.
    Do cyrku nie chodzę, szkoda mi tych koni po których skaczą ludzie, małpek na smyczy, popychanych słoni szkoda słów. Gdyby się to zmieniło trzeba zacząć od podstaw. Karać sprzedawców i kłusowników zwierząt.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Rayvert pisze:

    Dobrze że piszesz o tym. Nigdy za wiele.
    Coraz więcej osób rozumie, że bycie „koroną Stworzenia” to odpowiedzialność,
    a nie tylko eksploatacja dla prymitywnej rozrywki.

    Co do pomagania zwierzakom, np PETA robi mnóstwo od lat.
    Mimo tego, wydaje mi się i chyba wielu że…nasz „ludzki cyrk” przechodzi granice wszelkie i raczej to są jego lata ostatnie…

    Natomiast tutaj wrzucam linka do największej aktualnie, globalnej i w większości wegańskiej
    akcji charytatywnej : Food for Life

    https://ffl.org/2015-refugee-crisis-in-europe/

    Serdecznie z francuskiej emigracji…

    Polubione przez 1 osoba

  3. neeyore pisze:

    Kiedyś, dzięki uprzejmości mojego starszego brata, wybrałam się do cyrku. Była to niezapomniana chwila, szczególnie, że po raz pierwszy w życiu zobaczyłam jeżozwierza. Ale poza tym pamiętam… Nudę? Smutek, bo te zwierzęta były bez życia? Dlatego nigdy nie zabierzemy z mężem naszego syna do cyrku. Ma Pani racje, są atrakcje, które bolą. I nie zależnie kogo bolą, nie powinny być wspierane przez ludzi.

    Polubienie

  4. Celt Peadar pisze:

    W cyrku, takim z prawdziwego zdarzenia, byłem chyba tylko raz, jako dziecko… Ale pamiętam jedynie wielgachny, kolorowy namiot, w którym było strasznie ciemno, oraz budki z popcornem i watą cukrową…

    Zwierząt nie powinno się przymuszać do niczego. Były na tej ziemi przed ludźmi i będą jeszcze długo po tym, jak ludzi tu zabraknie. O ile idioci na stanowiskach (jakichkolwiek), dążąc wiecznie do samozagłady, nie pociągną zwierząt za sobą w otchłań…

    Pozdrawiam i zapraszam 🙂 https://zyciecelta.wordpress.com/2016/06/25/wielowatkowo-i/

    Polubione przez 1 osoba

  5. Jukka Sarasti pisze:

    A ja zamierzam zabrać Dzieci do cyrku… kiedy tylko jakiś zawita do Torunia. Ostatnio bowiem uchwalono, że do miasta nie będą przyjmowane cyrki, w których występują zwierzęta. Debaty nie śledziłam, ale wiem, że się odbyła i brali w niej udział m.in. treserzy, weterynarze i obrońcy praw zwierząt. Oczywiście gwoli sprawiedliwości nadmienić należy, że cały ten szum wokół cyrków zapoczątkował Robert Biedroń głośno oświadczając, że takich cyrków (czyli z tresowanymi zwierzętami) to u niego w Słupsku nie będzie. No i w niejednym mieście wywołał dyskusje.
    Więc tak pójść sobie do cyrku, pooglądać akrobatów, klaunów czy co tam jeszcze to by można.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s