I po kiego?!

I po co ja się z tym zmagam?!

Zniesmaczone życiem klientowskie mordy, krążą po sklepie jak zombie, udając że są gwiazdami we własnym, próżnym świecie. Przedzierając się miedzy nimi z koszykiem niby – żarcia, jesteś niby – niewidzialny. Katarakta zalewa umysł społeczny mgłą, zniekształcając ogólny zarys rzeczywistości.

Udają, że ich pseudo gwiazdorski świat nie schodzi do tej niższej hierarchią rzeczywistości. Ich spojrzenia błądzą próżnie szukając czegoś…jakiegoś sensu. Okazuje się, że jest nim ten baleron za pół ceny!

Kiedyś słyszałam, że zjadając inne stworzenie, nieważne – choćby glistę, zjadamy jego duszę i po części się nim stajemy. Czy to dlatego ta klientela tak garnie do mięsnego? Bo są rządni nowej duszy?

I po kiego mi to?! Po co mi się z tym użerać? Toż to niby – ludzie w niby – świecie!

Introweska

 

Reklamy

11 thoughts on “I po kiego?!

  1. Fantom pisze:

    “Kiedyś słyszałam, że zjadając inne stworzenie, nieważne – choćby glistę, zjadamy jego duszę i po części się nim stajemy.”
    Wszystko co jemy jest lub było żywe. Nieważne czy to zwierzę czy roślina.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Zgadzam się. Jednak żadne badania nie potwierdzają (jeszcze), że rośliny czują ból w takim samym stopniu jak zwierzęta (my). Gorąco polecam książki o tytułach „Duchowe życie zwierząt” a także „Sekretne życie drzew” 😉.

      Lubię to

      1. Fantom pisze:

        Dla mnie to czy ktoś/coś mniej lub bardziej odczuwa ból, w taki sam czy inny sposób, nie jest żadnym wyznacznikiem tego czy ktoś/coś bardziej zasługuje na życie. Nawet jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że rośliny wyrażają większy pęd do życia, mają większe pragnienie przetrwania aniżeli zwierzęta. Dlatego nie wartościuję czyje życie jest “lepsze”.
        Z tych dwóch książek znam drugą, i jedynie we fragmentach, ale na tej podstawie jestem stwierdzić, że jest to bardzo wartościowe dzieło, po które kiedyś sięgnę.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Introweska pisze:

        Nie ma miernika wyznaczającego jakie/czyje życie jest ważniejsze. Każde jest istotne i nie należy go niszczyć! Pojęcia lepsze/ gorsze są jedynie odzwierciedleniem stanu psychicznego bądź emocjonalnego osoby o tym mówiącej 😉

        Lubię to

      3. Fantom pisze:

        Problem w tym, że człowiek aby żyć musi zjadać inne stworzenia. Ziemią ani powietrzem się nie żywimy. I to trzeba zaakceptować i… nie wartościować tego, które życie jest lepsze – zwierząt czy roślin. Wszystkim należy się szacunek i trzeba o tym pamiętać spożywając je.

        Lubię to

      4. mefistowy pisze:

        Zgodzę się z tym, że rośliny mają większą wolę życia niż my: miętę mi zeżarły robaki, praktycznie zwiędła, ale dostała kąpiel w mydle (wypędziło robactwo) i powoli się podnosi. Człowiek nie przeżyłby z w połowie zginitym ciałem.

        Lubię to

  2. mefistowy pisze:

    Stój w miejscu i absolutnie się nie ruszaj. Chodząc depczesz mikroby. No i wyłącz swój układ odpornościowy, aby nie zabijał przyjacielskich mikrobów. Nie ma sposobu, aby żyć na tym świecie i nie zabić czegokolwiek. Można to jedynie minimalizować to egzystencjalnego minimum, ale i tak będziemy zabijać. Kleszcza przecież nie odstawisz na trawę po tym, jak Cię ugryzie, bo może ugryźć kogoś innego. Komara można zabić przez sam odruch.
    Naszym obowiązkiem jest przeżyć, dziękując tym, którzy nam to umożliwili (nasi przodkowie, rośliny/zwierzęta w fomie pokarmu, nasza odporność, która zwalcza infekcje, itd.).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Moje minimalizowanie polega na empatii i nie zjadaniu istnień, które czują w taki sam sposób jak ja oraz na szanowaniu wszelkich innych form życia. Na czym polega Twoje? Naszym obowiązkiem jest dokonywanie wyborów. O ile nasi przodkowie zjadali i zabijali ponieważ to była jedyna forma gwarantująca przetrwanie, o tyle my mamy wybór! Przodkowie go nie mieli. Nasze społeczeństwo zabija niewinne stworzenia z przyzwyczajenia i sentymentu do epoki kamienia łupanego. Ewolucja trwa!

      Lubię to

      1. mefistowy pisze:

        Ciężko mi nazwać empatią takie wybiórcze szanowanie, gdzie jedno stworzenie jest ważniejsze od drugiego. Taki komar też się boi, a jakoś nikt nie zastanawia się nad tym, co on czuje. Bo on gryzie i to boli. Gdyby przykładowo kurczaki latały i dziobały jak popadnie, powodując przy tym irytację jak w przypadku komarów, podejście do ich zabijania byłoby dużo inne.
        Czy szanujesz marchew, kiedy ją zjadasz? Czy myślisz o tym, że ona była hodowana tylko po to, aby ją zjeść? Ja myślę, bo zjadam życie – mniejsze, czy większe, a bez niego nie dam rady przetrwać.
        Mamy wybór, aby jeść jedzenie, które nie syci, bo ilość hodowanych warzyw nie jest w stanie zaspokoić potrzeb całego świata. A na pewno nie da się ich hodować wszystkich w sposób organiczny, w takim tempie, aby wykarmić cały świat. Zwierzęta są zabijane dla pożywienia. Rozumiem to, ale nie zgadzam się z formą, która zakłada cierpienie tych zwierząt za życia w niehumanitarnych warunkach. Staram się, aby powstawały miejsca, gdzie to zwierzę przeżyje dobre życie przed śmiercią.
        Nasi przodkowie mieli tyle samo wyboru, co my teraz. Na przykładzie: kiedyś lekarze odbierający porody nie myli rąk, bo twierdzili, że ich dżentelmeńskie ręce są czyste, dzisiaj ich nie myją, bo przecież zwiększyła się higiena i rąk nie trzeba już myć. Zmieniają się tylko czasy i wymówki. Ja wierzę, że jest za tym powód, który nie pozwoli ludzkości tak łatwo zrezygnować z mięsa. Kwestią jest edukacja, której brakuje, aby uświadomić ludzi, że mogą minimalizować śmierć zwierząt i roślin, i jeść tyle, ile to konieczne.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s