Ograbieni z moralności

Złodzieje są bezkarni, coraz bardziej pewni siebie. Często wręcz śmieją się w twarz organom ścigania. Brakuje tylko, by w te twarze splunęli z satysfakcją bycia ponad prawem i moralnością!

Nie dowierzam, kiedy widzę lub słyszę o przypadkach kradzieży w sklepach lub domach, na które nikt – policja, państwo oraz ludzie – nie reagują. 

W miejscu, w którym pracuję, kradzieże są plagą. Ludzie kradną dosłownie wszystko i nie spotyka ich za to żadna kara! Managerowie oraz właściciele sklepów w sektorach sprzedaży detalicznej i nie tylko, nie posądzają ewidentnego złodzieja o winę, ponieważ efektem tego może być żmudny proces sądowy, oskarżający ich o pomówienia, kończący się w wielu przypadkach korzystnie dla złodzieja. Tym sposobem, nie zwracając uwagi na drobnych złodziejaszków, wydają nieme zezwolenia na kradzieże w ich sklepach, ponieważ to się bardziej opłaca. O ile jednorazowa kradzież nie przekracza pewnej sumy i nikomu nie stała się krzywda, złodziejaszek jest bezkarny. Kto więc jest tutaj pozbawiony moralności? Złodziej zaopatrujący się w towar jemu niezbędny (wedle jego wartości), czy człowiek nie zwracający uwagi na jego wykroczenia z ram uznawanych za moralne?

Od dziecka wpajano mi, że zabieranie rzeczy, które do mnie nie należą jest złe. Czyjaś własność ma zawsze jakąś wartość, czy to materialną czy też emocjonalną, w obu przypadkach, zagarnięcie własności kogoś innego, jest powszechnie uznawane za nie etyczne i niezgodne z dekalogiem pewnych norm, kształtujących społeczeństwo, w którym żyjemy. Kiedy więc dziecko zabiera zabawkę innemu dziecku, zostaje ono karcone i napominane o niewłaściwym zachowaniu. Kiedy dorosły człowiek, zabiera coś innemu dorosłemu człowiekowi, zostaje on nazwany złodziejem, jednak nie ponosi on kary ni też konsekwencji wynikających z tegoż zachowania! Po co więc uczymy swoje dzieci moralności, wytykamy, że kradzież jest zła, skoro w ich późniejszym życiu państwo oraz ludzie odpowiedzialni za ustalanie prawa, a także zwykli Kowalscy pokażą im, że bycie złodziejem nie jest wcale takie niewłaściwe, jak im mówiono! Niska szkodliwości czynu stała się mocną kartą przetargową złodziei małych i dużych. Dobrze wiedzą na ile mogą sobie pozwolić, by nie popaść w tarapaty i często bazują na tym latami, zaopatrując się w środki do życia, nigdy za nie nie płacąc. Po czyjej stronie jest prawo, zwalniające tych ludzi z odpowiedzialności ponoszenia kary!?

Kradną nastolatkowie, ludzie uchodzący za przyzwoitych, kradną mamy i ojcowie, nawet babcie i dziadkowie nie mają często skrupułów, by wynieść pod płaszczem koszulkę dla wnuka. Towary drobne są wynoszone ze sklepów w ilościach hurtowych i kto na to reaguje? Nikt. O ile nie podprowadzą komuś samochodu spod domu lub nowego, wypasionego telewizora, policja nie zareaguje w sposób właściwy, przez co rozumiem karę: mandat, wyrok, lub chociaż wizytę na posterunku. Niska szkodliwość czynu zwalnia ludzi z moralności i zasad wpajanych nam od zarania dziejów? A może ta moralność nigdy nie istniała? Może jest ona tylko iluzją, w którą lubimy wierzyć, by czuć się lepiej i bezpieczniej?

Zostawię was z tymi pytaniami, niech każdy z osobna oceni własną moralność, o ile ta jeszcze istnieje.

Felieton napisany pobieżnie, jednak mam nadzieję, że zwróci Waszą uwagę na temat pomijany i bagatelizowany przez wielu.

 

Introweska

 

 

 

 

 

 

Reklamy

15 thoughts on “Ograbieni z moralności

  1. Stojaq pisze:

    Cieszą mnie teksty, które są zbieżne z moim poglądem na świat.
    Coraz trudniejsza będzie walka z brakiem moralności… Czasami mam wrażenie, że to walka z wiatrakami. Ale czy powinniśmy to akceptować i zostawiać pole bez walki…
    Odpowiadam na Twoje pytania: Nic nie tłumaczy braku moralności… Ona istniała i istnieć będzie…
    Pozdrawiam js

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Dlaczego więc moralni ludzie nie reagują na niemoralne zachowania? Udawanie że problem nie istnieje, nie jest jego rozwiązaniem, więc tak – walka z wiatrakami. Walka dla samej walki, bez chęci i przekonania wygranej.

      Polubienie

      1. Baba Joga pisze:

        Reagują, reagują. Tylko tak jak napisałaś : poniekąd sami sobie robią krzywdę – denerwują się, karmią się złymi emocjami. A może lepiej iść na policję, złożyć skargę, pierwszą, dziesiątą, konsekwentnie i z uprzejmym uśmiechem wypełnić po raz trzydziesty skargę o kradzież – może wówczas i policjanta i sędziego coś by tknęło?
        Mądry tekst. Pozdrawiam

        Polubione przez 2 ludzi

  2. dychadziennie pisze:

    Ale… zaraz, zaraz
    Moralność – zespół powszechnie uznanych warunków, poglądów na wartości, na dobro i zło, przekonań, które wartościują określone działania (SJP). Więc jeśli mówimy, że coś jest „moralne” to znaczy, że zawiera zarówno dobre jak i złe przekonania. Z kolei pytanie o to czy szkodliwość czynu zwalnia ludzi z moralności sugeruje, że moralność to tylko to, co dobre. Chyba nie baudzo.

    Polubienie

    1. Introweska pisze:

      Pojęcie dobra i zła dla każdego oznacza coś innego. Dla każdego również moralność jest subiektywna, stąd jedni kradną z przekonaniem, że nie robią nic złego, a inni (ja), ich oceniają sugerując zło w ich postępowaniu🙂 Istnieją zachowania, ogólnie klasyfikowane do moralnych i kradzież się do nich nie zalicza wedle moich wartości.

      Polubienie

      1. dychadziennie pisze:

        Spoko, może zbyt mało jasno napisałem: Moralność = to, co dobre + to, co złe. Na podstawie całości poglądów o tym, co dobre i złe biorą się poglądy na zachowania moralne lub niemoralne. Można też powiedzieć, że ktoś postępuje moralnie dobrze lub moralnie źle. Ew. ktoś może mieć silny kręgosłup moralny lub go nie mieć, ale nie można powiedzieć, że ktoś nie ma moralności. Można powiedzieć, że jest niemoralny, ale moralność, jako rzeczownik (z definicji) zawiera i dobre i złe rzeczy. A więc wszystko co robimy podpada pod definicję (rzeczownika) moralność: to, co dobre i to, co niedobre; to, co moralne i to, co niemoralne. A więc stwierdzenie „Niska szkodliwość czynu zwalnia ludzi z moralności” powinno raczej brzmieć „niska szkodliwość czynu zwalnia z moralnego zachowania”. Takie tam językowe rozkminki po nocy 😉

        Polubione przez 1 osoba

  3. bodychtravellers pisze:

    Ja niestety czasem odnoszę wrażenie, że to właśnie mali złodziejaszkowie są ścigani i skazywani. Kolega prokurator opowiadał, jak trafiły na jego biurko akta sprawy dotyczące wyniesienia ze sklepu kiełbasy na grilla i butelki piwa. Natomiast osoby, które nie płacą podatków, które ukrywają dochody i już nie wspominając o wszystkich przekrętach z zakresu prawa karnego gospodarczego, gdzie to panowie w garniturach i panie w garsonkach kradną są ścigane rzadko lub wcale…bo właśnie ciężko udowodnić wykroczenia, za dużo czasu na to potrzeba i śledztwa się ciągną. Czasem też zbyt duże wpływy danych firm na to nie pozwalają itd…tu właśnie często spotkać się można z przyzwoleniem na takie złodziejstwo, bo przecież dopóki nie kradną z mojego portfela czy podwórka, to wszystko jest ok.

    Polubione przez 1 osoba

  4. bezskazy pisze:

    Poruszyłaś bardzo ważny temat, pozwolę sobie więc rozszerzyć znaczenie problemu…
    Czasem to o czym piszesz ma w swojej istocie dużo poważniejsze skutki które depczą wszystko gdy psychika kogoś z rodziny nie jest wstanie znieść wyniszczenia i decyduje się na ”uwolnienie” od problemu finansowego depcząc rodzinę dom małżeństwo i bezbronne dziecko. Czasem ta niska szkodliwość kradzieży” bycia złodziejem to tragedia która depcze życie i rodzinę poszkodowanego, koszmar którego nie można nawet sobie wyobrazić> https://bezskazy.wordpress.com/2016/09/27/kradziez-ktora-wyniszczyla-nie-tylko-firme-ale-doprowadzila-do-falszywych-pomowien-mojej-zony-uprowadzenia-mojego-syna-depczac-jego-i-moje-zycie/

    Polubienie

  5. czarny.piatek pisze:

    Niestety „wszyscy kradną” w Polsce widać bardzo mocno. I jeszcze jest drugi aspekt całej sprawy – ci co kradną miliony też nie są karani no sztab adwokatów czuwa żeby pieniądze leżały sobie spokojnie na kajmanach a złodziej chodzi bezkarnie. Ja na to zgody nie mam. Ale czasy mamy słabe

    Polubione przez 1 osoba

  6. kobietatojablog pisze:

    Pozytywnie na szczęście oceniam własną moralność. Wyrosłam w czasach, gdzie kradzież nazywano kombinowaniem, załatwieniem. Może stąd mam obrzydzenie do tych słów? I do samej kradzieży. Dziś szczytem bezczelności i kradzieży jest okradanie dzieci z alimentów – nie płacenie jest wręcz popierane społecznie. Świetny artykuł.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Jack Spencer pisze:

    Naprawdę dobry tekst Introweska. A zacznę od..:) dużo i czysto połączone tu widzę. Przekaz myślę doszedł do większości bo tekst dostarczony do czytelnika bezinwazyjnie. Myślę że nerwowo tu nie będzie. Dobrze wpływa na świadomość. Wiem bo ja też widząc nieraz takie zachowania odpuszczam a wiem że krok w tej sprawie powinienem zrobić. A często przechodzę bokiem.. Dając im szansę.. Ale to jest plaga i coś trzeba zrobić.. Fajnie się czyta jak opisujesz pewne sprawy. To jest ciekawe. Masz charakter i lubię to. Pozdrawiam 😉

    Polubione przez 1 osoba

  8. mefistowy pisze:

    Ludzie nigdy nie mieli mornalności. Zawsze tworzyli prawo, by przykryć się praworządnością i poprawić swój własny wizerunek przed samym sobą.
    Pracuję w miejscu związanym z swego rodzaju zasiłkami i ludzie kradną. Oszukują, mataczą, ciągną od małych sum do przeogromnych. I naprawdę ciężko liczyć, aby ktoś od nich coś wyegzekwował. Jeszcze żeby ktoś po prostu musiał oddać – wtedy byłoby chociaż poczucie jakiejś konsekwencji. A tak? Można robić, co się chce i nie stresować się odpowiedzialnością…

    Polubienie

  9. moderngeishatw pisze:

    Masz dużo racji w tym co mówisz, też jestem przeciwko. Jeżeli zaś chodzi o brak reakcji to wydaje mi się, że ludzie się wstydzą odezwać. Zwracając uwagę na kogoś zwrócą i na siebie, nie każdy zrozumie do czego pijemy. Część popatrzy i przytaknie głowami, ale nie poprze, część spojrzy jak na debilkę a pewnie będą i tacy co nas wyśmieją mówiąc „daj sobie pani spokój!”. Nie byłam bezpośrednim świadkiem kradzieży, więc ciężko też mi się odnieść…Patrząc jednak obiektywnie to są i sklepy, w których sam pracodawca „tnie po kosztach” i zamiast kamery, która zarejestrowałaby kradzież instaluje atrapy, to samo z bramkami i drogą pantoflową informacja się później rozchodzi, a towar znika. Mówię z doświadczenia…przy okazji inwentury i dyskujji dochodów z całego roku, „wyrabiania danej normy”, odciągano nam z pensji wartość ukradzionych produktów, ale żeby pomyśleć o obserwacji sklepu/ochronie, szanowne szefostwo nie śmiało pomyśleć: „Bramki/kamery, by nic nie zmieniły. Obijacie się i nie patrzycie!!!”. Dlatego uważam, że problem jest bardzo złożony, co więcej przyjazny złodziejom, niestety.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s