„Naród wspaniały, tylko ludzie k***y” – Józef Piłsudski

Zawsze przed moim wyjazdem do Polski, czuję w brzuchu motyle. Myśl o tym, że znowu będę u siebie, z rodziną i znajomymi, delikatnie łaskocze moją świadomość. Plany pobytu w kraju snuję miesiącami, chcąc przeżyć ten czas najintensywniej jak potrafię…Spacery po lesie, odwiedziny znajomych, górska wyprawa oraz czas dla rodziny, są zwykle na pierwszych miejscach mojej listy wakacyjnej.

images

Przepiękne polskie krajobrazy, rosa o poranku i świetliki nocą sprawiają, iż sama myśl o tym wywołuje u mnie tęsknotę i chęć bycia tam każdego dnia. Malownicze pagórki i doliny regionu, z którego pochodzę, zawsze jako pierwsze witają mnie radośnie, rzeki i lasy są następne. Wszystko nasycone żywymi kolorami, jako że zwykle wyjeżdżam do ojczyzny latem lub jesienią. Po krajobrazach witają mnie też ludzie, i tu czar idylli pryska.

Już na lotnisku można poczuć się jak intruz we własnym kraju, gdy celnicy bez słowa ilustrują potencjalnych terrorystów i przestępców. Z jakiegoś powodu na krakowskim lotnisku zawsze czuję się winna, mimo że niczego złego nie zrobiłam 🙂 Obcesowe traktowanie ludzi, przypomina mi atmosferę jednego z azjatyckich lotnisk, gdzie pasażer jest złem koniecznym. Po lotnisku przychodzi pora na kierowców autobusów, sklepikarzy, klientów, po prostu pora na permanentnie zirytowanych Polaków. 

baza-szkoleniowo-wypoczynkowa-lubogoszcz-kasinka-mala-646950
Baza Szkoleniowo-Wypoczynkowa „Lubogoszcz”

Mieszkając w Polsce, nie zauważałam pochmurnych min rodaków, rzeźbiących zmarszczki stresu na ich twarzach. Rzadki uśmiech i pogoda ducha, nie mają szans w starciu z krajową tradycją bycia czymś poddenerwowanym, czy to sprawami w domu, czy pracą, czy wypadem poza miasto – zawsze jest coś, co może wkurzyć i wyprowadzić z „równowagi”. W dodatku istnieje ta dziwna tendencja, do solidaryzowania się z ludźmi nieszczęśliwymi, podczas gdy Ci szczęśliwi są jakby dziwakami w tym przewrotnym kraju. Nietypowe jest również stawianie Polski ponad inne narody Europy i Świata, odrzucając tym samym pojęcia równości i szacunku wobec „inności”.

Spotykając się z rodziną lub znajomymi, zwykle mam ochotę radośnie kwilić jak to pięknie jest w Irlandii i w innych krajach w których byłam, chcę się cieszyć że dotarłam do Polski, cieszyć się, że mam bliskich mi ludzi na wyciągnięcie ręki, jednak zwykle dawka pesymizmu i negatywnego nastawienia jaką zostaję zbombardowana przez moich rozmówców, zabija we mnie tę radość i sprawia, że już po dwóch dniach wyczekiwanego pobytu, mam ochotę wrócić na „zieloną wyspę” 🙂 Bo polityka dzieli ludzi, bo Kościół, bo mało pieniędzy, bo dużo uchodźców, bo pogoda, bo, bo, bo…bombardowanie złymi informacjami przybiera na sile po kilku dniach, kiedy okazuje się, że te na początku były tylko przystawką 🙂 im później, tym jest gorzej! Irytacja jest widoczna wszędzie, na ulicach, gdzie ktoś o sekundę za późno wystartował na światłach, w sklepach, gdzie za wolno ubywa kolejka, w urzędzie, gdzie pojawia się petent, a Pani urzędnik akurat zaparzyła kawę, w Kościele, gdzie jakieś dziecko zaczęło płakać…wszędzie! Klaksony, krzyki i naburmuszone twarze, są jakby nowomową Polaków.

I tak po dwóch tygodniach, wracam do mojej Irlandii zniesmaczona i z równie przykrym wyrazem twarzy jak te, które zostawiłam w Polsce. Pan na lotnisku z uśmiechem bierze mój paszport i życzy miłego dnia, a Pani w sklepie pyta, czy wszystko ze mną ok 🙂 Tym sposobem minuta po minucie, godzina po godzinie i dzień po dniu, wracam do normalności po upragnionych wakacjach w ojczyźnie. Po kilku miesiącach znów zaczynam za nią tęsknić, znów widzę oczyma mojej wyobraźni te pagórki i lasy, rzeki i doliny i znów snuję plany na kolejny wyjazd, i tak w kółko już od 10 lat:)

13-kasinka-mala-ze-szczeblablog
Beskid Wyspowy

Wpis ten jest moim (własnym) odczuciem i nie miał w zamiarze obrazić bądź skrzywdzić żadnego istnienia.

Introweska

 

Reklamy

46 thoughts on “„Naród wspaniały, tylko ludzie k***y” – Józef Piłsudski

  1. AdiMoovi pisze:

    Mam takie samo zdanie o tym smutnym kraju, pomimo ze nie mieszkam za granicą jak Ty. Tyle sie mowi o np amerykanach, jacy są samolubni, sfocusowani na zarabianiu etc…. a wystarczy mi tam pobyc dwa tygodnie i juz widzę ogroooomną roznicę. Wiec Twoj punkt widzenia musi byc jeszcze bardziej dobitny i uwypuklony…

    Polubione przez 2 ludzi

  2. bzdurzenia pisze:

    Pamiętam jak kilka lat temu uśmiechnęłam się do dziewczyny z którą razem jechałam pociagiem. Tak ją to musiało zszokować, że jej naburmuszona mina była jeszcze bardziej naburmuszona. Ale nie poddaję się i nadal uśmiecham się do obcych ludzi.

    Polubione przez 3 ludzi

  3. Robert pisze:

    Bardzo trafne uwagi. Smuci mnie tylko, że głównie przyjezdni widzą te problemy (ja ciągle mieszkam w Polsce). Tu jakby problem był niedostrzegalny. Należę do osób raczej radośnie usposobionych, z wielką dawką nieco skrzywionego humoru – na ogół jestem traktowany jak dziwak. Dlaczego? Bo np. spróbuję zapłacić w sklepie kartą (dla przykładu) Vitay (święte oburzenie to standard), albo z uśmiechem zagadnę o nowy zegarek sprzedawczyni, którą widuję niemal codziennie (wzrokiem zabija!). Skąd się to wszystko bierze? Ta trucizna marazmu, narzekania i niemal potępiania życia doczesnego? Mam brata w Anglii – mocno go utwierdzam, że tam zbuduje sobie życie – tu ja zagrzebie… Osobiście oczywiście się nie poddaję, bo w końcu nikt za mnie mojego życia nie przeżyje…

    Polubione przez 3 ludzi

  4. Aguśka pisze:

    Na dłużej niż dwa tygodnie nie warto przyjeżdżac, bo zaczyna odpychać. . .
    Ja dopiero ponad rok w Irlandii ale różnice okropnie wielkie.
    Mnie zachwyca”nasze” – ” Hi, how are you? ” 😀 oraz pozytywni i uśmiechnięci kasjerzy w Lidlu, Aldim i innych sklepach którzy nigdy się nie spieszą, nie denerwują i dzielą uśmiechem! 🙂
    Kerry ma też swoje zwyczaje ❤

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Alicja Bak pisze:

    Byłam dwa razy w Irlandii i za każdym pobytem świetnie się tam czułam.Podobały mi się przyjazne uśmiechnięte twarze nieznajome mi przecież. Sympatyczne spojrzenia, mili kierowcy miłe ekspedientki, spieszące z pomocą, i nawet to, że na każdym kroku rozumieli moją mowę. Wszystko to pozbawione dziwnych spojrzeń i podejrzliwości.Poza ty podobał mi się tamtejszy klimat i sposób życia. Mogłabym pozostawić Polskę i Grecję i żyć właśnie tam !

    Polubione przez 1 osoba

  6. Kątem Ucha pisze:

    Polacy czują odwieczną potrzebę martwienia się o coś. Może rzadziej się z tym spotykam w zachodniej części kraju, gdzie mieszkam, ale gdy mieszkałam we wschodniej martwienie się, marudzenie, narzekanie, krytyka i ciągłe niezadowolenie były na porządku dziennym. Tu żyje się jakoś łatwiej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  7. nazakreciedrogi pisze:

    Gdybym miał napisać bloga na ten temat, to… napisałbym dokładnie to samo…. Mam identyczne spostrzeżenia. Każdorazowy wyjazd do Polski to dla mnie wyczekiwana chwila, ale czar pryska tuż po wylądowaniu. Te dziwne, sztywne, nieprzyjemne maniery straży granicznej już na lotnisku wprowadzają mnie w osłupienie i najzwyczajniej w świecie wstyd mi za to, jak witani są nie tylko rodacy, ale przede wszystkim goście, którzy lądują w naszym kraju. A później jest już tylko gorzej. Cudowne pejzaże, miejsca, kultura niestety nie przyćmią tego, co spotyka nas w relacjach międzyludzkich na ulicy, w sklepie, urzędzie a nawet kościele. Smutne….

    Polubione przez 2 ludzi

  8. Pawel W pisze:

    Świetny tekst. Chciałem tylko wspomnieć, że ostatnio na lotnisku we Wrocławiu obsługiwał mnie bardzo miły celnik. A teraz uwaga: sprawdzając paszport, zażartował! Jest iskierka nadziei:)

    Polubienie

  9. mateusz joachimiak pisze:

    Przewrotnie może trochę – napiszę: Nie narzekajcie tak 😉
    Polak też człowiek, trzeba go umieć zrozumieć. Mamy spory bagaż, który ciągle jeszcze jest przekazywany nieświadomie kolejnym pokoleniom, ale myślę, że powoli się to zmienia…
    Poza tym jest – choćby tutaj – sporo Polaków, którzy zauważają problem i skutecznie mu przeciwdziałają. W Polsce też się da przyjemnie i szczęśliwie żyć. I nawet na dobre wiadomości też się miejsce znajdzie 🙂
    http://dobrewiadomosci.net.pl/

    Polubienie

  10. PiwnaKompania pisze:

    Bolesne, ale prawdziwe. Zachodziły pewne zmiany, żyło się naprawdę co raz przyjemniej z ludźmi obok, bo faktycznie co raz więcej uśmiechu, miłego słowa się pojawiało i ogólnie atmosfera nie była taka gęsta. A obecnie…gdzieś od półtorej roku 😛 poważnie jest gęściej, ferment wisi w powietrzu, choć co jako kierowcę mnie cieszy, że powoli, ale jednak uczymy się kultury na drogach. Egoizmu nadal jest sporo, ale zdarzają się już oznaki pomyślunku o innych na drodze co mnie cieszy. Wracając jednak do głównej myśli: ludzie są strasznie niecierpliwi, wiecznie spóźnieni, co tam, że często przez samych siebie, ale jednak prościej zwalić to na wszystko inne. Ktoś wspomniał w komentarzu o kasjerach w Lidlu; też zaszły zmiany, więcej się uśmiechają i są uprzejmi (w większości), ale klienci…gdy w zatłoczonym sklepie zostanie otwarta nowa kasa, lepiej się schować i odpuścić. Prędzej Cię ludzie zadepczą niż przepuszczą. Wkurza mnie to ciągła nienawiść, brak szacunku dla jakichkolwiek wartości, gdyż ,,moja prawda jest najmojsza i taka jest prawda”. Jak patrzę co się dzieje w Polsce nie jestem optymistą, ryba naprawdę psuję się od głowy, a w Polsce każdy wie gdzie się ona znajduję.

    Polubione przez 1 osoba

  11. Internetowa czytelnia pisze:

    Jeżeli będziesz następnym razem wybierać się do Polski daj znać. Może uda się spotkać i pokazać, że nie jest z ludźmi w Polsce tak źle.
    Uważacie, że od czasów Piłsudskiego ludzie to k***y? Podobno świat jest taki jak myślimy, że jest. Pomyślmy lepiej o Polsce i tubylcach. Na ponad 10 komentarzy żadnej pozytywnej opinii o rodakach.
    Nie mam takiego doświadczenia jak Wy w kontaktach z innymi narodowościami. Za granicą bywam tylko wakacyjnie. Na pewno są zachowania, które warto przenieść do Polski. Z drugiej strony zastanawia mnie co się takiego stało że polska gościnność i solidarność w odbiorze ogółu ustępuje miejsca zachowaniom, które opisujecie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Nie da się pokazać pozytywnych ludzi na siłę 🙂 Takie spostrzeżenia jak moje, pojawiają się naturalnie z perspektywy czasu i odległości i tak, możemy chodzić i szukać uśmiechu po Polsce i na pewno znajdziemy go sporo, jednak ciągle jest go za mało, by zmienić ogólny wizerunek kraju…

      Polubione przez 1 osoba

  12. Klaudia Raczek pisze:

    Myślę, że to wszystko rozbija się o dystans – do siebie, innych, kraju, świata – którego naprawdę nam bardzo brakuje. Do większości spraw podchodzimy zbyt poważnie, zbyt krytycznie. Przez to chyba jesteśmy ciągle rozdrażnieni, w biegu, stresie. Luzu, luzu. Trzeba się uczyć luzu. 😉

    Polubione przez 1 osoba

  13. Kwiatami Pisane pisze:

    Ooo wyprowadzam się do Irlandii 😉 żartowałam. Wiesz, mieszkam w Polsce od urodzenia i nie zauważyłam np. na lotnisku problemów, być może rzeczywiście przyzwyczaiłam się do „normalnych” zachowań. Czytając wpis i komentarze zaczęłam zastanawiać się,że rzeczywiście coś z nami jest nie tak, matka moja wiecznie sypie negatywami, trudno naprowadzić ja na pozytywne myślenie, książki motywujące to pranie mózgu. Sąsiedzi którzy się nie uśmiechają, nie mówią sobie dzień dobry. Zauważyłam jednak, że pewne rzeczy się zmieniają chociażby panie w urzędach są miłe i pomocne, urząd skarbowy nie kojarzy się już ze zwrotem „czego tu”. Myślę, że takie zachowania mają duży związek z ciągłym dążeniem za pieniądzem i stresem z tym związanym. Niestety Polska jest ciągle na dorobku. Uważam jednak, że można coś zmienić przez uświadamianie. My rodzice i szkoły powinniśmy zwrócić baczniejszą uwagę na pozytywne wychowywanie dzieci.

    Polubione przez 2 ludzi

  14. emka58 pisze:

    Kiedy w czasie stanu wojennego znalazłam się w Stanach, zatykało mnie co chwila. Ludzie na uczelni weseli, przyjaźni, na ulicy kolorowo. Polska była wtedy wyjątkowo smutnym i szarym miejscem. Dlatego uważam, że nadal nie jest tak źle, jak wtedy. Ale wyraźnie się pogarsza i bardzo mi z tego powodu smutno.

    Polubione przez 1 osoba

  15. kudlatyzbroda pisze:

    Piękne zdjęcia (bo ludzi nie widać). 🙂

    Polacy to tacy południowcy północnej europy. Gorąca krew kipi nam w żyłach. Szybko się irytujemy, wciąż gdzieś się śpieszymy, mimo że nie ma takiej potrzeby. Na ten temperament nakłada się klimat zimny, wilgotny i najczęściej bezsłoneczny. Zamiast więc być jak południowcy eksplozywni na wesoło, my kwaśniejemy. Wychodzi taka mieszanka melancholii i codziennego wkurwienia. Musimy ją zatem często rozcieńczać alkoholem, gdyż bez tego robią się wrzody na żołądku i kamienie w woreczku żółciowym.
    Oczywiście możemy zwalać na historię, na zaszłości. Mamy tak od wieków.
    Już Mickiewicz pisał:

    „Nasz naród jak lawa
    Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
    Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi
    Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi…” (dziękuję Pani Profesor)

    Ale prawda jest inna.
    U nas krasnoludki nie pojawiają się z garnkiem złota.
    U nas szczają do mleka, żeby skwaśniało.

    Takie życie…

    Polubione przez 2 ludzi

  16. paulinapachla pisze:

    Kazdy kraj ma swoje ale. Mieszkam w UK i tutaj tez jest pelno minusow. Ale zawsze uderza mnie ta mentalnosc w Polsce. Tak samo jak ty- jade do Polski cala w skowronkach. Ale ledwo moja noga tam postanie, juz bywaja pierwsze zgrzyty. Cwaniactwo, naburmuszenie itp. Rodzina tez jakby inna niz kiedys. Ale tez bardzo mnie wkurza, oj jak mnie to irytuje, gdy place w sklepie gotowka. W kazdym to samo- problem z wydawaniem reszty. I niewazne, czy dam tylko 10 zl czy 50. Ostatnio placilam 17 zl, dalam 20, a pani do mnie- czy mam 2 zl! Serio?! Chyba zaczne omijac sklepy tylko gotowkowe i bede placic karta. Rozumiem raz, ale to nagminne nawet w duzych sklepach. W Taksowce na karte znowu mieli problem, ze chcialam placic karta. W UK nigdy, przez 7 lat mieszkania tutaj, nawet w najmniejszym osiedlowym sklepie, nie spotkalam sie z problemem wydawanie reszty. Oczywiscie sa rzeczy, ktore bardziej lubie w Polsce- widoki, snieg zima, mniej ludzi, troszke mniejsze tempo zycia i ze w moim miescie wszedzie mam blisko.

    Polubione przez 1 osoba

  17. mefistowy pisze:

    Mieszkam w UK i moje miasto, stłamszone przez idiotyczne rozwiązania na drogach, które mają usprawniać transport, a tylko go blokują, którzy mierzą się z głupotą urzędników, którzy żyją w stresie, bo niektóre rozwiązania są debilne i nieprzydatne też są marudni. I sami nawet tak o sobie mówią. Wszystko zależy od jakości życia. Jak dobrze się czuję to jestem wesoły, jak mnie coś zdenerwuje to jestem podirytowany, chociażby wewnętrznie.

    Polubione przez 1 osoba

  18. paulinapachla pisze:

    Ale sa tez rzeczy, ktore sie zmienily na plus. I to tez zauwazam. Nie mam problemow z przechodzeniem przez ulice, a kiedys widzialam prawie goscia na masce, jak probowal przejsc przez pasy. A teraz naprawde czesto sie zatrzymuja, to mnie zaskoczylo na plus. Druga rzecz- w UK jednak jest pelno ludzi nieuprzejmych, zwl przyjezdni. Popchna cie, a to ” przepraszam” jest jakby wymuszone albo naburmuszone. W Polsce pare razy wszedl mi ktos pod nogi albo przejsc chcial i slyszalam mile, grzeczne ” Przepraszam”.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Jest i tak jak mówisz:) nie wszyscy są „be” jednak według mnie spora część, dlatego mamy takie odczucia a nie inne biorąc pod uwagę ogólny wizerunek kraju. Kroczek po kroczku coś się zmienia 🙂 Szkoda tylko, że aktualna sytuacja polityczna to uwstecznia.

      Polubienie

  19. renata pisze:

    …zgadzam się z tym o czym piszesz.Nasuwa mi sie jednak refleksja…rozumiem, że tak jak wszyscy Polacy…zanim wyjechałas do Irlandii, też byłaś taka smutna i sterana życiem, bo tu…jest jak jest . To życie w Irlandii, normalne i spokojne powoduje,że człowiek- Polak zaczyna się… uśmiechać, patrzeć optymistycznie na świat, znika zawiść…a zatem każdy kto wyjedzie…ma szansę na uśmiech 😊 No chyba, że kraj opuszcza tylko wybrana kasta ludzi… szlachetnych, dobrych i zadowolonych z życia??? Wiemy,ze tsk nie jest😊 Ci co zostaja też chcieliby lepiej zarabiać, śmiać się (o uśmiech wtedy łatwiej!) może pojechać na jakieś wakacje…A co mają? Epidemie…wrogości ,tepoty i smutactwa…ktora plynie z gory wartkim strumieniem. Są jeszcze inne kwestie, bardziej psychologiczne( dot. emigracji), które powodują takie teksty jak twój,ale w nie trudno wnikac w krótkim komentarzu. Wy też przecież placicie lub zaplacicie jakas cenę za wyjazd z ojczyzny…jaka by ona nie byla. Pozdrawiam i sugeruje zmienić nastawienie do nas, mieszkających w kraju, przy kolejnej wizycie. Zapraszam do Wrocławia, tu jest więcej uśmiechu (jeszcze😊) choć powietrze…smog owale 😁

    Polubienie

  20. suzanneasme pisze:

    Ojejku, to takie smutne, że aż tak się z Panią zgadzam. Mieszkam obecnie w stolicy (studiuję) i zawsze staram się ludziom przekazać trochę uśmiechu bo gdy patrzę na nich smutnych, zmartwionych, wlepionych w smartphony, gdzie czytają o kolejnej tragedii, to aż serce mi pęka. Wiem, że to jak ludzie działają wynika w duże mierze z tego jaką energią się otaczają. Nad Polska wisi niestety chmura tej złej. Skąd się to wzięło w tym pięknym kraju? I kto sprawia, że to się nie chce zmienić a wręcz się zwiększa? Pytania bez odpowiedzi. Pozdrawiam i obiecuję, że postaram się wnieść trochę więcej optymizmu w nasz wdzięczny, lecz ponury, naród.

    Polubione przez 1 osoba

  21. A. pisze:

    Pięknie jest to napisane. My mieszkamy na Śląsku, w górniczej mieścinie, gdzie chamstwo jest na porządku dziennym. Pamiętam, jak w ciąży z córką, już po terminie, stanęłam do kasy z pierwszeństwem, aby pierwszy raz skorzystać z przywileju obsługi poza kolejką – na kasie siedział mój kolega, więc zaczęła się luźna rozmowa, a ja z brzuchem większym ode mnie samej pytam się, czy muszę mu się legitymować. Wszyscy klienci mnie przepuścili, a jedna kobieta z awanturą, jakim prawem ktoś będzie obsłużony poza kolejnością, skoro ona ma jedną kinder niespodziankę. Gdy jej powiedziałam, że dlatego, że w każdej chwili mogę zacząć rodzić, mina jej była jeszcze bardziej urodziwa. Oczywiście chwila minęła, zanim wypakowaliśmy koszyk, a ja do Adriana (kasjera) rzuciłam hasło, aby skasował panią, bo i tak muszę się wyładować, mina pani jeszcze piękniejsza ;). A mąż ogólnie pracuje w sklepie – pomimo wyższego wykształcenia, ludzie go traktują jak debila i worek treningowy. Ten brak szacunku jest aż straszny.

    Polubienie

  22. beyond the fence pisze:

    Wolę sztuczny amerykański uśmiech niż polską naturalną niechęć do wszystkich i wszystkiego. Nie mam motyli jadąc do Polski, mam stresa. Na mój naturalny i szczęśliwy uśmiech reagują wywróconymi oczyma lub wzruszeniem ramion, wtedy zastanawiam się…kto jest z innej planety, ja czy oni.

    Polubione przez 1 osoba

  23. goscwchicago pisze:

    Dobrze, że się nie zniechęciłaś i nadal regularnie wracasz.. To trochę tak jak z kacem – jak go mamy to mówimy, że już nigdy nie weźmiemy alkoholu do ust ale mija kilka dni, tygodni..i znów łykamy.. A na poważnie to coś w nas faktycznie jest takiego czego nie ma np. we wspomnianych wyżej Amerykanach..Co kraj to obyczaj..? Uśmiechu, luzu i dystansu życzę wszystkim! A długoterminowo – zmiany mentalnej obywateli RP!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s