Ważne są tylko te dni…

Ależ te dni szybko mijają… Nie wiadomo kiedy kolejny rok zamyka powoli swoje ostatnie stronice. Zdaje się, jakby każdy, kolejny dzień był krótszy od poprzedniego, prawda?

W tym jakże zmechanizowanym, nowoczesnym świecie, w którym cała masa urządzeń i gadżetów (teoretycznie) oszczędza nasz czas, życie jakby przyśpiesza i przecieka między palcami, śmiejąc się przekornie.

Budząc się w pośpiechu, zapominamy o rozkoszowaniu się porankiem. Zamiast obserwować piękno budzącego się dnia, z niezadowoleniem zwlekamy tyłek z wygodnego łóżka i zmuszamy się do życia. Kolejny dzień, kolejne obowiązki, kolejni ludzie… znowu to samo! Tak jak wczoraj, przedwczoraj, jutro i pojutrze…

A co jeżeli ten dzień jest ostatnim jaki padło Ci przeżyć? Nie…Nie myślisz tak, nie wierzysz, że Twoje życie mogło by się ot tak skończyć. Przecież ono trwa do setki! Za tydzień zrobię to, a za miesiąc co innego. Jutro oddzwonię do Mamy, przecież się nie śpieszy. Z przyjaciółmi spotkam się kiedy indziej, nie uciekną. Nie muszę im mówić co czuję, po co im to wiedzieć. Mój mąż/ partner/żona/partnerka poczekają z czułościami. Przytulę, pocałuję, pokocham kiedy indziej. Dzisiaj nigdy nie umiera, a jutro będzie lepsze – gówno prawda! Jutro nigdy nie będzie lepsze a dzisiaj już umarło. Każda miniona sekunda, minuta zginęła już, nie da się jej zawrócić, odwołać. Odeszła w nieznany nam stan nieważkości. Kiedy nie doceniasz tych ulotnych chwil, kiedy nie doceniasz prostoty istnienia – nie żyjesz. Umartwiasz duszę, bo ta potrzebuje uwagi i pielęgnacji, bez tego zanika – umiera.

Wieczorem padasz zmęczony myśląc tylko o głębokim, kojącym śnie. Nie widzisz tych gwiazd, nie czujesz tego rześkiego chłodu podsyconego pełnią księżyca, nie czujesz dotyku bliskiej Ci osoby, nie widzisz jej uśmiechu. Zamykasz oczy i zasypiasz, bez zastanowienia, czy wypełniasz swój czas tak jak pragniesz… I nale budzisz się i znowu to samo. Kolejny dzień, kolejne obowiązki, kolejni ludzie. Krąg (niby) życia się zamyka, ponieważ nie masz czasu zwolnić, zaglądnąć w siebie, w swoje pragnienia nie skalne mechanicznym, ślepo powielanym stylem życia.

Tak bardzo koncentrujesz się na przetrwaniu, że zapominasz żyć. A potem umierasz, nie poznawszy smaku leśnych poziomek… 

Ważne są tylko te dni…

will-oey-253882

Introweska

Reklamy

18 thoughts on “Ważne są tylko te dni…

  1. Aleksandra Mantorska pisze:

    Masz absolutną rację. Nie doceniamy małych rzeczy, które są najważniejsze w naszym życiu. Jednak takie przemyślenia zamiast mnie motywować paradoksalnie dołują, bo widzę, że w tym momencie nie robię czegoś ważnego/spektakularnego tylko siedzę w robocie nad raportem w excelu 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. houseferatu pisze:

    Coś w tym jest, ostatnio ciągle tylko przekładam spotkania z przyjaciółmi w imię pracy. Ten tekst mnie jednak trochę natchnął, od teraz weekend jest mój! Dzięki. (oby się udało)

    Polubione przez 1 osoba

    1. moderngeishatw pisze:

      Mam ten sam problem…obowiązków jest tyle, że ze znajomymi widzę się tylko w pracy i na zajęciach. Problem w tym, że nie wiem jak wyjść z takiej sytuacji. Jeśli pracy nie wykonam bądź się nie nauczę, nikt za mnie tego nie zrobi. A doba ma tylko 24h…

      Polubione przez 1 osoba

  3. mefistowy pisze:

    Z jednej strony prawda, a z drugiej to zależy. Ostatnio żyję w ten sposób – w pośpiechu. Ale gdyby nie pośpiech to nie miałbym już połówki. Komedia, nie? I chociaż żyjemy w pośpiechu to wciąż mamy siebie, śpieszymy się razem w tą samą stronę. Wizyty w szpitalu, zajmowanie się dzieckiem, gotowanie obiadów, praca… Czasem padam na twarz, ale wiem, że to nie jest bezcelowe. Bo dzięki temu mam ich, wiem, że są obok. Nawet jak ich nie widzę to śpią obok mnie. Moje starania są im poświęcone, więc nawet jeśli to jutro nie nadejdzie to dzisiaj było zdecydowanie dla nich.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Nie do końca rozumiem co znaczy: „Ale gdyby nie pośpiech to nie miałbym już połówki”. Dzięki życiu w pośpiechu masz rodzinę? Jeżeli czujesz, że się spełniasz i że żyjesz tak jakby tego chciało Twoje wewnętrzne „ja” – to gratulacje:) Pamiętaj jednak w tym pośpiechu o małych rzeczach, które na koniec okazują się wielkimi.

      Polubione przez 1 osoba

      1. mefistowy pisze:

        Może trochę niezrozumiale napisałem. Dzięki temu, że biorę na siebie więcej i bardziej pędzę, to połówka ma szansę odpocząć i regenerować swoje zdrowie.
        Pamiętam o małych rzeczach. W pośpiechu najłatwiej na nie nadepnąć. 😉

        Polubione przez 1 osoba

  4. szozdakrzysztof pisze:

    Cześć, fajnie napisany tekst, rzeczywiście dużo w tym prawdy. A teraz powiem ci jak było u mnie. Do pewnego wydarzenia w moim życiu drałowałem jak ten Syzyf, robiłem za trzech, wyjeżdżałem do pracy na 7, czasem wracałem nawet o 23 – tyle roboty miałem. Robiłem piękne i wielkie rzeczy w swojej branży, a mój zespół działał niewiarygodnie szybko. Aż przyszedł ten dzień gdy miałem poważny stan przedzawałowy. Odpuściłem po rozmowie z żoną. Minęły dwa lata i w kolejnej firmie którą pomogłem szefowi rozkręcić zaczęło się to samo. Duże projekty, poważne pieniądze… i znowu przyszedł ten dzień refleksji. Ale nie kolejny stan przedzawałowy. Moja żona zaszła w ciążę, a przy okazji wykryliśmy jej chorobę po długim czasie starań w odnalezieniu przyczyny bólu. I wtedy obróciłem swoje życie do góry nogami. Obecnie funkcjonuję w sinusoidzie. Raz tydzień wygląda jak z horroru, roboty tyle, że nie wiadomo w co ręce włożyć, a raz pełna sielanka. Mamy 5 letnią córę. Dla moich dziewczyn zrezygnowałem z pracy u kogoś na rzecz pracy dla siebie. Mamy dwa wspaniałe konie, z którymi wiąże nas niesamowita więź. Mimo sinusoidy cieszy nas każda chwila spędzona ze sobą, każda godzina spędzona z naszymi zwierzakami w lesie, każda gwiazda na niebie i promień słońca na policzku. Życie nam się tak ułożyło że mamy czas. Możemy cieszyć się sobą, życiem, naturą i nauczyliśmy się brać tyle, ile nam jest potrzebne, nie więcej. Bo i po co? Zakopie ktoś to mi w kartonie jak mnie do ziemi dadzą? I tego samego uczymy naszą pociechę, bo to daje szczęście – umiejętne korzystanie z ograniczonego czasu 🙂
    Pozdrówki

    Polubione przez 1 osoba

  5. moderngeishatw pisze:

    Mądre i ładne. Jest to jeden z moich odwiecznych dylematów. Co roku obiecuję sobie, że zwolnię, tymczasem życie stale przyspiesza i powoli mnie to męczy (a mam tylko 26lat…). Wydaje mi się, że sporo zmienia tu strach przez opinią innych. W azjatyckim społeczeństwie w jakim przyszło mi funkcjonować, okazywanie słabości (jakiejkolwiek) jest bardzo źle odbierane i prowadzi nierzadko do wykluczenia z grupy. Ale dziękuję, że przynajmniej dajesz do myślenia. Będę się dzisiaj poważnie zastanawiała co i jak mogę zmienić żeby rozwiązać mój problem. Trzymaj za mnie kciuki 😉 Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Pamiętaj, że jutro może nie nadejść… Tak naprawdę jesteśmy wolni, możemy robić wszystko co tylko nas uszczęśliwia a mimo to wybierajmy rutynę i przyzwyczajenie do tego co znamy. A życie ucieka…pstryk i masz już 26, 30, 45 + lat. Moja 73 letnia Mama powtarza mi ciągle, że życie to tylko minuta…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s