Z drogi, bo jadę!

Czy irlandzcy kierowcy  różnią się od polskich? Zdecydowanie tak. Czy polscy kierowcy dorównują irlandzkim? Zdecydowanie nie!

Polscy kierowcy są sprytniejsi i nie boję się powiedzieć, że lepiej znają przepisy drogowe, podczas gdy irlandzcy kierowcy, często nie znają podstawowych znaków oraz zasad obowiązujących na drogach. Nie przeszkadza to jednak w bezpiecznym poruszaniu się po irlandzkich drogach 🙂

14709718464_4cd3ee0ea0_b

Prowadzę tutaj samochód od pierwszych miesięcy po przybyciu na wyspę. Początkowo bardzo irytowałam się dziwnymi manewrami Irlandczyków. Nie używanie kierunkowskazów lub używanie ich nieprawidłowo ( kilka lat temu publiczna telewizja emitowała w przerwach reklamowych film instruktażowy „Jak prawidłowo używać kierunkowskazów” 🙂 ), wymuszanie pierwszeństwa, nadmierne przepuszczanie pieszych i innych uczestników ruchu, tworzące się kilkunasto kilometrowe „wężyki” na drogach szybkiego ruchu, bo nikt nie odważa się wyprzedzić traktora, lub babuszki jadącej 50 km/h – wszystko to doprowadzało mnie do szału! Po 10 latach, przywykłam jednak do tego i widok „wężyka” uświadamia mi tylko, że pośpiech jest złym doradcą a źle zasygnalizowany kierunek jazdy, wzmaga moją ostrożność, co przekłada się na brak kolizji. Jak mawiają Irlandczycy „chcesz gdzieś szybciej dojechać to wyrusz wcześniej!” Zaoszczędzisz sobie stresu 🙂 Luz jaki panuje na tutejszych drogach jest zaraźliwy. Kultura Irlandczyków znacznie przerasta agresję i frustrację Polaków.

Liczba wypadków jest bardzo mała, bardzo rzadko dochodzi też do potrąceń pieszych. Według statystyk Road Safety Authority , liczba śmiertelnych ofiar na irlandzkich drogach w 2015 roku to 176 osób, podczas gdy na polskich drogach według Policja.pl w tym samym roku, zginęło aż 2 904 ludzi! Spora różnica…Polska jest większym i bardziej zaludnionym państwem, jednak liczba ofiar na drogach z roku na rok, zatrważa i smuci.

Mieszkam w małej mieścinie w środkowej Irlandii, gdzie sposób poruszania się po tutejszych ulicach nie wymaga praktycznie żadnych zdolności, za to wymaga dużej cierpliwości i wyrozumienia. Każdy nowy przybysz z wschodniej lub środkowej Europy, drapie się po głowie z niedowierzaniem na widok drogowych wariacji Irlandczyków. Jak już wspomniałam, kierunkowskazy są tutaj używane rzadko. Na rondach, których jest o wiele więcej niż skrzyżowań, jedzie się na „czuja”, lub czeka się na charakterystyczne dla Irlandczyków przepuszczenie. Częściej niż kierunkowskaz, można zobaczyć machniecie ręką lub palcem, oznaczające, że można jechać 🙂 Na głównej drodze naszego miasta, często przedzieramy się slalomem pomiędzy zaparkowanymi samochodami niemal na środku ulicy. Gdy nie ma miejsca na poboczu, albo nawet jak ono jest, ale kierowca woli nie marnować energii na tak wymagający manewr jakim jest parkowanie, zostawia swój samochód na drodze, zjeżdżając tylko minimalnie na bok, tak by nie blokować ruchu a tylko go utrudniać 🙂 Jest to niedozwolone i można za to dostać mandat, więc kierowcy, którzy robią to nagminnie, zostawiają włączone światła awaryjne, by zmylić parkingowego lub policję – że niby awaryjna sytuacja zmusiła go/ją do wyjścia do pobliskiego sklepu lub fast foodu 🙂 Czy inni kierowcy się denerwują? Tylko czasami. Czy słychać klaksony i wyzwiska? Nigdy! Można by pomyśleć, że przez to na irlandzkich ulicach panuje chaos, i każdy jeździ jak chce – i tak właśnie jest! Chaos ten, jest jednak opanowany przez tutejszych kierowców do perfekcji, dzięki czemu nie wyrządza szkód, a czasem nawet im zapobiega 🙂 Zamiast wzbudzać złość i oburzenie, wzbudza uśmiech i wyrozumiałość. Brzmi abstrakcyjnie? Taki właśnie jest irlandzki ruch drogowy:)

pobrane-4

Z tego miejsca, pragnę się zwrócić do polskich kierowców na irlandzkich drogach. Przestańcie krytykować irlandzki sposób jazdy, dostosujcie się! Nie ma sensu w przenoszeniu polskiego stylu jazdy do Irlandii, ponieważ wcale nie jest lepszy. Agresja i pośpiech to źli doradcy.

Wyluzujcie na drogach i w życiu także! 🙂

Introweska

 

 

Reklamy

13 thoughts on “Z drogi, bo jadę!

  1. Ja-kobieta pisze:

    To, że agresja, pośpiech, a do tego chamstwo to zło nie trzeba przekonywać, jednak znaczna część osób tego nie rozumie i myśli, że właśnie taki sposób na jazdę jest dobry. To nie dotyczy tylko jazdy, lecz także innych dziedzin życia i to jest smutne. Takie nawyki wynosi się z domu i powstaje pokoleniowy łańcuszek zachowań, które trudno wyplenić.

    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  2. nazakreciedrogi pisze:

    Irlandczycy mają dość luźne podejście do zasad i przepisów ruchu drogowego, szczególnie poza dużymi miastami. Historycznie bierze się to stąd, że jeszcze w latach 70 ubiegłego stulecia nie obowiązywały żadne kursy ani egzaminy uprawniające do zdobycia prawa jazdy – wystarczyło tylko złożyć odpowiedni wiosek i uiścić opłatę. Do dziś zatem na ulicach sporo jest kierowców z tak „zdobytym” prawem jazdy. Dla nas, Polaków, sposób zachowania się Irlandczyków na drodze jest irytujący – oślepianie długimi, brak sygnalizowania manewrów – to rzecz powszechna. Na dodatek jeżdżą lewą stroną! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. AdiMoovi pisze:

    W NY wszyscy tak parkują jak opisałaś, bo wystarczy ze jedno z kół jest za linią wyznaczającą pas do parkowania. I nie ma na to siły. Wolałbym jefnak zeby szło to jednak w kierunku połączenia naszych zdolnosci do szybkich i SKUTECZNYCH manewrów niż w kierunku jednoznacznego luzu gdzie powolność na drodze ma usprawiedliwiać brak umiejętności dobrej jazdy. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. byEnought pisze:

    Osobiście sama się denerwuję, jak ktoś jedzie „dziwnie”. Są tacy kierowcy, że to po prostu ć.
    I zdecydowanie nie jestem za wychodzeniem wcześniej z domu – nie po to rezygnuję ze śniadania na rzecz dłuższego snu, żeby to zmieniać.
    Z drugiej strony nie uważam się za osobę, która jeździ bezbłędnie – dlatego często wpuszczam innych kierowców, którzy chcą zmienić pas, lub wyjeżdżają z podporządkowanej – zdaję sobie sprawę, że może to być osoba, dla której taki manewr jest trudny lub stresujący, bo dla mnie na początku też taki był.

    I żeby było śmiesznie – nigdy nie zapominam komuś „mignąć” światłami w celu podziękowania lub przeproszenia. Natomiast jeśli chodzi o trąbienie, to dociera do mnie po 10 sekundach „w sumie mogłam trąbnąć”, gdy jest już kompletnie po fakcie 😀

    Polubienie

  5. Arcydzielna pisze:

    Czytałam jakiś czas temu artykuł Jeremiego Clarksona o tym, że właśnie z Irlandii wywodzą się najlepsi kierowcy rajdowi. Argumentował to mniej więcej tym, ze tam się nikt przepisami nie przejmuje i jeżdżą bardzo szyko, wkurzając się jak ktoś jedzie wolno. (niestety nie mogę zlokalizować tego artykułu ;/) Ta opinia praktycznie mija się z Twoim doświadczeniem, ale masz rację- bo ja pewnie bym tam nie wytrzymała 😉 aż strach sobie uświadomić w jakim my pośpiechu żyjemy w tej Polszy!

    Polubienie

  6. mefistowy pisze:

    Ja tam wolę, jak ludzie jeżdżą poprawnie, a nie wyluzowani. Już kilka razy taki wylozuwany koleś mało mnie nie rozjechał, bo co się będzie przejmował pieszym na pasach. W końcu taka ładna pogoda… Ani pośpiech, ani relaks. Po prostu przestrzeganie przepisów i nieprzepuszczanie ciołków, którzy nie potrafią jeździć. W moim mieście bliski 80% kierowców nie potrafi jeździć i są przez to korki, więcej jest wypadków. Wyluzwani ludzie gadają wesoło do siebie, wjeżdząjąc innym w tyłki. Mamuśki/tatuśki z dziećmi potrafią nagle zatrzymać się i jechać na Ciebie na wstecznym. Aż się kurna nie dziwię, że w Anglii posiadanie czołgu jest legalne. Może on przetrwałby na drodze trochę dłużej niż zwykłe auto.

    Polubienie

  7. nazakreciedrogi pisze:

    W Irlandii na wielu bocznych, polnych niemal drogach ustawione są znaki ograniczające prędkość do np. 80 km/h (tak jak na tym zdjęciu: https://get.google.com/albumarchive/103308234298362265428/album/AF1QipMW34G9ezodGAiPW2-p0_gk0BucKfQ9nrRBo2oh/AF1QipP7jf3AiMy0DjjDs4BvGMLkmsE3GsLVkp4RAswk )
    Na pierwszy rzut oka wydaje się to bez sensu i zadziwiające, przecież na takich drogach nawet nie można rozwinąć takiej prędkości. Tak myślałem do czasu, aż przekonałem się, że Irlandczycy potrafią jednak….
    A co do miast, miasteczek… to jest jeszcze jedna rzecz potwornie irytująca… jest to zwyczaj pozdrawiania się klaksonami. Ktoś jedzie, widzi na chodniku znajomego i…. beeeeep!!!! Potworne. Do tego niebezpieczne. W Polsce zakazane przepisami, nie wiem jak tutaj…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s