Na dachu Świata

Niewielki kraj położony w Azji Południowej, w środkowej części Himalajów, skradł już niejedno serce. Piękno tego kraju jest egzotyczne i niepowtarzalne. Można się zakochać jeszcze przed lądowaniem na jedynym w swoim rodzaju lotnisku w Katmandu. Mówię oczywiście o Nepalu, który rozniecił we mnie ogień pożądania, oraz chęć zdobycia tego kraju kawałek po kawałku, tak by cały był mój i tylko mój. Tak własnie działa na mnie ten rozkoszny kraj!

19

Dotarliśmy do Katmandu na początku lutego, był ciepły aczkolwiek rześki poranek kiedy to nasze stopy stanęły na nepalskiej ziemi. Od samego początku wiedziałam, że znalazłam to miejsce, którego szuka się czasami przez całe życie. Poczułam, że jestem u siebie, że jestem w domu…Od tamtej pory nie poczułam już tego zachwytu w żadnym innym miejscu.

Katmandu jest miastem bardzo gęsto zaludnionym. W dolinie Katmandu średnia gęstość zaludnienia wynosi 600 osób na kilometr kwadratowy powierzchni! Tak! Aż ciężko sobie wyobrazić tak dużo ludzi na tak małym kawałku ziemi, jednak tam jest to możliwe. Większość tych ludzi żyje oczywiście w ubóstwie i nędzy, mając za dom coś w rodzaju szałasu z płatem blachy służącej za dach, jednak są tam też ludzie stosunkowo zamożni żyjący w murowanych domach z dostępem do bieżącej wody i sanitariów. Samo Katmandu nie odstrasza biedą, jest czyste i schludne w miarę możliwości tamtejszych warunków. Pamiętam, że jeden z moich pierwszych komentarzy widząc to miasto był typu : „zbombardowane, wielkie miasto na polach”. Walące się budynki jako pierwsze przykuwają uwagę nowo przybyłych ludzi, dopiero później można zobaczyć mnóstwo pięknych ludzi, majestatycznych świątyń, magicznych sklepików oferujących przepiękne, często ręcznie robione przedmioty i ubrania. Na głównych turystycznych ulicach w Katmandu od wczesnego ranka do późnej nocy rozbrzmiewają dźwięki muzyki medytacyjnej, która jest tak charakterystyczna dla tego miejsca, że bez niej atmosfera tych ulic była by o wiele uboższa. Ulice te są oczywiście tłoczne i gwarne a jednak panuje tam swoisty spokój…Spokój ducha.

 

Ruch pojazdów mechanicznych i nie tylko, odbywa się tam wedle zasady kto pierwszy ten lepszy, bądź kto większy ten jedzie przodem. Chaos na drogach niejednokrotnie wprawiał mnie w osłupienie. Kierowcy jeżdżą szybko i nerwowo, wymijają się dosłownie w odstępach minimetrów. Mieszanka samochodów, tuk tuków, skuterów i zwierząt poruszających się po drogach, pokazuje w jaki sposób można szlifować umiejętności kierowcy do perfekcji. Jeżdżąc w tak kiepskich warunkach, tak kiepskimi samochodami bądź skuterami, w tak pewny sposób sprawia, że ludzie prowadzący te pojazdy są kierowcami-supermenami! Najbardziej uwielbiałam jeździć autobusami poza Katmandu, gdzie kręte, jednośladowe drogi potrafiły na zakrętach pomieścić autobus, samochód nadjeżdżający z przeciwka i skuter który zawsze pojawiał się niewiadomą skąd. Było jeszcze ciekawiej, gdy jedna ze stron drogi była stromym zboczem…Ta dawka adrenaliny towarzysząca zwykłej podróży autokarem jest nie do opisania!

 

Poza Katmandu wszystko jest jeszcze bardziej ciekawe. Przyroda jest tak piękna, że niejednokrotnie na widok jakiegoś pięknego miejsca do oczu napływały mi łzy, z zachwytu że Matka Natura tak pięknie to wszystko urządziła…a my, ludzie, jako rak tej Ziemi to wszystko sukcesywnie niszczymy w imię kapitalizmu.

Ludzie tam żyją biednie, jednak szczęśliwie. Uśmiech na ich twarzach widać o wiele częściej niż na naszych, zachodnich. Zarażają pogodą ducha i szczerością. Fantastyczne jest to, że od sprzedawcy tkanin, bądź gospodarza jakiegoś domostwa, można usłyszeć więcej mądrości życiowych niż od naszych psychologów i ludzi uchodzących za mądrych. Są to ludzi tak bogaci duchowo, że aż trudno uwierzyć że w tej zapomnianej, biednej części Świata mieści się tyle mądrości i wrażliwości. My- cywilizowani ludzie zachodu nie dorastamy im do pięt.

Nepal jest miejscem, w którym można się zatracić i odnaleźć na nowo.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że do Nepalu za pierwszym razem jedzie się ze względu na Himalaje, a wraca się tam ze względu na ludzi, i ja się z tym całkowicie zgadzam. Mimo biedy i zagrożeń takich jak trzęsienia Ziemi, ludzie są szczęśliwi, żyją dniem dzisiejszym, doceniają i szanują wszystko i wszystkich. Pomimo że Nepal jest kolebką dwóch religii: Hinduizmu i Buddyzmu, ich wyznawcy żyją ze sobą w harmonii, szanują swoje świątynie i wierzenia. Czyż to nie jest raj na Ziemi? Według mnie jest, trochę jednak zapomniany przez bogów i bożków religii tam panujących, czego dowodem jest zeszłoroczne trzęsienie Ziemi, w którym życie straciło mnóstwo ludzi, a konsekwencje tej katastrofy są widoczne i odczuwane do dziś. Mt Everest na wskutek trzęsienia zmalał o 2,5 cm, a ludzkość Nepalu straciła to, co budowała przez lata.

Mimo tej tragedii, ludzie nadal się szanują, może nawet bardziej, są świadomi że natura może im zabrać wszystko co mają w każdej chwili, dlatego te chwilę należy czcić i żyć jakby jutro miało nigdy nie nadejść.

W Nepalu odnalazłam siebie…W Nepalu zaczęłam żyć świadomie.

3

Introweska

 

Reklamy

40 thoughts on “Na dachu Świata

    1. Introweska pisze:

      Pamiętam, jak chodząc tam po górach poznaliśmy pewnego Kanadyjczyka. Wysoki mężczyzna przemierzał Himalaje ze swoim Sherpą..Ów Kanadyjczyk miał ponad 70 lat! Nigdy nie jest za późno na realizowanie swoich marzeń, zwłaszcza takich;)

      Polubione przez 5 ludzi

      1. emka58 pisze:

        Och, jasne. Ja tez spotykam ludzi starszych ode mnie (jeszcze), ale zdrowych. Gdy wysiadają kolana zaczyna się problem. . Ale może jeszcze kiedyś. Na razie marzę o Szkocji.

        Polubione przez 2 ludzi

  1. magdase pisze:

    Wow…cudownie móc o późnym poranku odlecieć tak daleko jak Nepal..
    Szczerzę zazdroszczę. Wiele punktów na świecie mam na liście „do zobaczenia” ale ta jedna jest jedną z najwyższych pozycji..
    Cudowna sprawa-zobaczenie innego świata!

    Polubione przez 1 osoba

  2. goldenbrown pisze:

    Byłam w Nepalu w 1997 roku, ale patrząc na Twoje zdjęcia i czytając wpis, nic się tam nie zmieniło. To kraj, gdzie ludzie są biedni, ale nie narzekają na to, bo żyje im się szczęśliwie, zgodnie z rytmem natury. I oby tak zostało na długo. Z tego, co mi się obiło o uszy, różne organizacje chcą „pomóc” żyć obywatelom tego kraju, wprowadzając cywilizacyjne „udogodnienia” i zmiany w stylu życia tych ludzi. To nie pomoc, ale rodzaj inwazji.

    Polubienie

      1. goldenbrown pisze:

        Co innego zdobycze techniki, a co innego mentalność mieszkanców Nepalu. W samym Kathmandu widać pewną „europejskość” na ulicach, w przeciwieństwie np. do Indii, gdzie na ulicach bardziej widzi się tradycyjne stroje. Ale ważne jest to, jak do życia podchodzą w Nepalu, że nie „mieć” ich kręci, ale „być”.

        Polubione przez 1 osoba

  3. magdasierocinska pisze:

    Ależ zazdroszczę Ci tych podróży! To jedyna aktywność na którą nie żałowałabym pieniędzy, jesli bym je miała 🙂 Jest coś takiego fajnego w podróżowaniu, coś, co daje nam takie ogromne poczucie szczęścia w odkrywaniu nowym krain i upajaniu się widokami. Też tak masz?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Też tak mam;) Czasami wręcz, tak bardzo się upajam, że aż zatracam się w rzeczywistości tych krajów;) Jak to powiedział ktoś mądry: ,, Jedynie podróżowanie czyni nas ludźmi bogatymi” czy jakoś tak;) P.s nie mylić podróżowania ze zwykłą turystyką, bo to dwie odrębne dziedziny odkrywania Świata.

      Polubione przez 1 osoba

  4. agulhado pisze:

    Z tekstu i fotografii płynie mnóstwo emocji. Kiedyś przeczytałem słowa iz ludzie zyja jakby nigdy mieli nie umrzeć a umierają jakby nigdy nie żyli. Twój przekaz żyje pelnią piersią. Zycze równie pieknych doswiadczen w przyszłości 😉

    Polubione przez 1 osoba

      1. Mmalena pisze:

        no ja własnie też planowałam pierwszą bazę 🙂 Leciałaś z Kathmandu do Lukli, czy jechałaś autobusem? 🙂 Chętnie bym poczytała post z cyklu pierwsza baza info praktyczne 😀

        Polubione przez 1 osoba

      2. Introweska pisze:

        Lecieliśmy z Kathmandu do Luki małym samolotem, typu awionetka;) Jest to jedne z najbardziej niebezpiecznych lotnisk na Świecie;) Mówię Ci, odlot totalny;) Postaram się coś wyskrobać o podbijaniu bazy. Na pewno zaopatrz się w dużo chusteczek nawilżających, jako że przez ok 2 tyg możesz zapomnieć o kąpieli czy prysznicu. Ciepłe ubrania, dobre buty, dobry aparat fotograficzny, proteinowe żarcie i dobry nastrój to wszystko czego Ci potrzeba;)

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s