Nie biodegradowalni

Mamy wiedzę (lub przynajmniej dostęp do niej), mamy świadomość (albo tylko jedno z jej obliczy), mamy też asortyment (chociaż ciągle zbyt ubogi). Na nic to wszystko – ignorancja i obojętność wkupiły się w konsumenckie łaski i toną…w plastikowym morzu chemii. 

Robiąc ostatnio zakupy, miałam spory problem by zaleźć i zaopatrzyć się w produkty codziennego użytku, które były by przyjazne środowisku. Nie wiem jak sprawa ma się w Polsce – w Irlandii trzeba się nieźle naszukać, by znaleźć np. biodegradowalny papier toaletowy, płyn do naczyń, szampon czy pastę do zębów. Nie mówię, że nie ma ich wcale – na moje oko jest ich zwyczajnie mało! Dla porównania dodam, że Australia ma tych produktów bardzo dużo, każdy na wyciągnięcie ręki w pospolitych marketach. Dlaczego tam są tak łatwo dostępne a tu nie? Czy wpływa na to polityka korporacyjna rządna zysku, czy może ludzie nie domagający się produkcji i rozpowszechniania towarów ECO? Ironią jest, że Irlandia jako „Zielona Wyspa”, posiada tak niewielki asortyment produktów, które winny chronić jej piękno…Nie czyni jej to „zieloną” w stu procentach.

Moje wymagania konsumenckie nie są wygórowane, jednak mam swoje standardy 🙂 . W zależności od funduszy jakie mogę na to przeznaczyć, lubię zaopatrywać się w rzeczy pochodzenia naturalnego, które w miarę możliwości nie szkodzą przyrodzie ani jej mieszkańcom (poza samochodem, który nadal wozi mój wygodny tyłek :/ ). Kiedy wyruszam na zakupy kosmetyków, szukam produktów nie testowanych na zwierzętach, zawierających jak najwięcej składników, które potrafię przeczytać. W opisie większości popularnych „malowideł” i innych „magicznie działających” środków, są takie szyfry, że po spojrzeniu na listę tych niezrozumiałych składów chemicznych czuję zawrót głowy. Czym np. jest tribehenin, polyisobutelek czy ethylene brasyllate?! A to tylko początek składu bardzo popularnego podkładu do twarzy. Do kremów odżywczych i szminek lepiej nawet nie zaglądać, ponieważ sytuacja wygląda jeszcze gorzej! Z reguły ostatecznie odstrasza mnie informacja o testowaniu tychże kosmetyków na niewinnych zwierzętach, co powoduje, że większość moich mazideł kupuję w internecie lub w Polsce 🙂 Nie przedłużając, dodam tylko, że było by miło częściej widzieć takie oznaczenia produktów:

IMG_20170627_175113709

Oto przykłady firm nietestujących na zwierzętach:

Alepia, Alternatywa (Rossmann), Asda, Avalon Organics, Baby dream (Rossmann), Barwa, Biały Jeleń, Biochemia Urody, Bioderma, Cztery Pory Roku, Eveline, Gosh, Himalaya Herbals, IsaDora, Joanna, Natura, Orly, Rossmann, Soraya, Ziaja, Zoya.

Są to jedynie wybrane firmy. Zapewniam, że jest ich o wiele więcej, więc nie ma problemu z wyborem asortymentu.

Wracając do tematu! Pomimo szlachetności tych firm okazanej królikom, małpkom, myszom i wielu innym, nie wszystkie z ich produktów są równie przyjazne i szlachetne względem flory nas otaczającej. Nadal bowiem ich produkty zawierają niezrozumiały skład i w większości nie podlegają recyklingowi 😦 co prowadzi do zadania mojego ostatniego pytania; czy produkcja przyjaznych przyrodzie produktów i towarów nie opłaca się korporacjom czy może społeczeństwo (w większości) ma gdzieś, co kupuje?

Introweska

 

 

Reklamy

13 thoughts on “Nie biodegradowalni

  1. Alicja pisze:

    To dość trudne pytanie: co się komu opłaca? na pewno nie opłacają się nam użytkownikom te “pyszności”. Dlatego polecam używajcie możliwie najwięcej naturalnych kosmetyków, do mycia naczyń, do prania itp. Chętnie polecam rady (naprawdę fajne i przydatne) na stronie http://www.zielony zagonek.pl Prowadzi świetna dziewczyna, mama trójki dzieci, napisała też książkę na te tematy.

    Polubione przez 1 osoba

  2. zimawub pisze:

    Ostatnio kupiłem spodnie na których znalazłem metkę organic cotton. Pomyślałem, że przegięcie ale potem poczytałem trochę, obejrzałem dokument o plantacjach bawełny, ilościach chemii, modyfikacjach roślin, powikłaniach u dzieci urodzonych w rodzinach pracujących na takich plantacjach (Indie) i się przeraziłem.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Baba Joga pisze:

    Ojoj! Szczególnie Biały Jeleń 😦 może nie testuje (póki nie sprzedaje do Chin) ale w składzie jest… tłuszcz zwierzęcy 😦
    http://weganula.blogspot.fr/2010/01/biay-jelen.html?m=1
    Innym nie zaglądam nawet w przepisy.
    Kosmetyki kupuję ze znakiem „wegańskie” (mówię siebie, ze skoro ktoś się napracował żeby dostać ten certyfikat, to w 99% będzie to prawdziwie CF.
    A mydło robię sobie sama 🙂
    Jestem początkującą pianką mydlaną, ale proste przepisy zawsze wychodzą 🙂
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  4. byEnought pisze:

    Ja bym do listy dorzuciła jeszcze YesRoscher.
    Na składzie kosmetyków niestety się nie znam, staram się używać tych podstawowych, ale na przykład pudry, podkłady czy różne tylko na specjalne okazje – nie tylko ze względu na środowisko, ale również dla własnego dobra – w końcu nigdy nie mamy 100 % pewności, co pakujemy i w jakich ilościach na skórę. Z drugiej strony niektóre obco brzmiące dla nas składniki wyczytane na etykiecie mogą być jak najbardziej łagodne. Nawet Tlenek wodoru brzmi groźnie jakby się o to postarać ;).
    A świadomość konsumentów stale wzrasta, co powoduje, że znane marki coraz bardziej starają się jednak dbać o środowisko, aby nie stracić klientów.

    Polubienie

  5. Daria Filipowicz pisze:

    Masz rację, w Irlandii trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby znaleźć produkty przyjazne środowisku, a do tego bardzo często słono za nie zapłacić. Mnie przeraża wszechobecny plastik, prawie wszystkie owoce i warzywa są pakowane, jak nie w siatki, to na tacki albo w woreczki. Ja bym chciała pójść do sklepu, wybrać, zważyć i zapakować do mojej szmacianej torby. Po co produkować dodatkowo tyle śmieci 😦

    Polubione przez 1 osoba

    1. Introweska pisze:

      Jakiś czas temu pewna Pani zainspirowała mnie do takiego buntu przeciwko plastikowym opakowaniom. Tak jak i ona, kupując teraz owoce czy warzywa, rozpakowuję je i wkładam do torby/koszyka a kasjerom i właścicielom warzywniaków daję tylko opakowania do skanowania i im je zostawiam:) Ich mina jest bezcenna:P mam nadzieję, że i ja zarażę kogoś tym mini – manifestem przeciwko spożywce w plastiku.

      Polubione przez 1 osoba

  6. mefistowy pisze:

    Nawet i produkty eko nie są takie eko, jakby można było pomyśleć. Kilka marek, które używam z połówką, “używa recyklingowalnych materiałów, kiedy te są dostępne”. Szczerze mówiąc to nigdy nie wiem, czy butelka się będzie biodegradować, czy też nie.
    Co do nazw to się nie martw. Związki chemiczne potrafią mieć długą, niezrozumiałą nazwę i być substancją występującą naturalnie w środowisku. Trzeba dowiedzieć się, co to jest, aby móc stwierdzić, czy to jest złe. 😉 Sporo naturalnie pozyskanych substancji ma oznakowanie zaczynające się od “E”.
    Co do siatek i plastiku to mnie też wkurza nadużywanie woreczków, siatek, pudełek itd. Kupuję coś w supermarkecie i nim się do tego dobiorę to mam opakowanie rozmiarowo odpowiadające połowie produktu. Czasem jakiś woreczek się przyda – jako np. worek na śmieci, ale generalnie to mam ich tyle, że śmieci pozbywam się tylko w nich.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Storyland pisze:

    Tutaj w UK można spotkać dość wiele produktów eko ale jak się okazuje iż nie do końca wszystko zawarte jest w pełnym pakiecie. Ja staram się jak ognia unikać produktów firm,które testują ich działanie na zwierzętach. Co do zawartości chemicznej to zgadzam się w pełni, w produktach nie pro ekologicznych naprawdę jest prawdziwa tablica Mendelejewa i coś tam jeszcze. A jeszcze dobrych pare lat temu wystarczyło mieć szare mydło i tyle.

    Polubione przez 1 osoba

  8. moderngeishatw pisze:

    “czy produkcja przyjaznych przyrodzie produktów i towarów nie opłaca się korporacjom czy może społeczeństwo (w większości) ma gdzieś, co kupuje?” I to i to jak na moje oko. Mogę się tylko domyślać, ale na chłopski rozum: jeśli produkty eko są sprzedawane często nieco drożej to i ich produkcja kosztuje więcej (producent podnosi cenę, bo musi sam coś zarobić, logiczne no nie?). Odpowiadając na drugą część pytania: tak społeczeństwo ma gdzieś, bo zajmują ich sprawy tak prozaiczne jak modlitwa by wypłaty starczyło do 1-ego (co cena produktów eko utrudnia swą ceną), stres i długie godziny w pracy, życie rodzinne a później seriale i szybki lot do łóżka. Także tak, dbanie o środowisko jest istotne, ale jesteśmy zbyt zajęci + w Polsce niewiele uwagi poświęca się samej edukacji społeczeństwa na ten temat. Chociaż wiesz co…tak sobie patrzę po 3 latach nieobecności w Polsce i zaczyna się to zmieniać. Ludzie ogólnie zaczęli myśleć nieco więcej. Zatem nie narzekajmy, uświadamiajmy, a czas swoje zrobi 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s